EGW-NewsMoja podróż przez cienie Styksu: Ostrza chciwości
Moja podróż przez cienie Styksu: Ostrza chciwości
360
Add as a Preferred Source
0
0

Moja podróż przez cienie Styksu: Ostrza chciwości

Dla każdego, kto szuka recenzji Styx: Blades of Greed, ważne jest zrozumienie kontekstu serii. Uważam ją za jedną z niewielu pozostałych serii poświęconych wyłącznie skradankowej rozgrywce. Ta nowa odsłona nie próbuje na nowo wynaleźć formuły z ambitnym zacięciem Hitmana ani dopracowaną regrywalnością Dishonored. Zamiast tego, zobowiązuje się do zachowania swojej tożsamości, zapewniając fanom gatunku niezawodne i znajome doświadczenie.

CSGORoll
3 free cases and a 5% bonus added to all cash deposits.
CSGORoll
CS:GO
Claim bonus
CSGOGem
Free Coins Hourly + 5% Deposit Bonus
CSGOGem
Claim bonus
Bloody Case
GET 5 Free Cases, & Balance bonus 0.7 USD & Daily FREE Case & DEPO bonus up to 35% with code EGWNEWS
Bloody Case
CS:GO
Claim bonus
CSGO empire
a free Gift Case
CSGO empire
CS:GO
Claim bonus
CaseHug
Bonus: 20% to every top-up + 1$ with code EGWNEWS
CaseHug
Claim bonus

Styx: Blades of Greed to w dużej mierze bezpośrednia kontynuacja tego, co było wcześniej. Kluczowy wątek skradania się, kradzieży i zabójstw pozostaje równie przyjemny, jak zawsze. Doceniam znaczące zmiany, takie jak usunięcie mechaniki trybu wieloosobowego, aby stworzyć bardziej skupioną na skradaniu grę dla jednego gracza. Przejście z mniejszych, opartych na misjach poziomów na rozległe, otwarte regiony to kolejny istotny krok naprzód. Jednak ta kontynuacja odziedziczyła również długoletnie problemy, które nękały gry Styx.

A tak przy okazji, ukończyłem oryginalne gry Styx na EGS za darmo, bo były objęte limitowaną czasowo zniżką 100% od Epic. Tak, dodałem Styx: Master of Shadows i Styx: Shards of Darkness do mojej biblioteki. Nie wierzysz, że Epic jest taki fajny (nawet jeśli strasznie się laguje)? Sprawdź listę darmowych gier Epic Games, aby samemu poznać historię rozdań.

Powrót do czystej niewidzialności

Moja podróż przez cienie Styksu: Ostrza Chciwości 1

Ruch bywa kapryśny i niereagujący w kluczowych momentach. Napotkałem uporczywe problemy z wydajnością, które zaburzały płynność rozgrywki. Sama fabuła jest przeciętna i nie robi na mnie wrażenia. To oczekiwane rozczarowania, znajomy bagaż, który jest nieodłączną częścią tej serii. Doświadczenie to kompromis, równowaga między wciągającą skradanką a przewidywalnymi frustracjami.

Podstawowa rozgrywka

Moja podróż przez cienie Styksu: Ostrza Chciwości 2

Granie jako starszy, zrzędliwy goblin Styx jest równie przyjemne, jak w poprzedniku z 2017 roku. Spędzałem czas, przemykając się przez ciasne przestrzenie, mając nóż gotowy do rozcinania czułych punktów ludzi, elfów i różnych potworów. Sukces w tym świecie zależy od dogłębnego zrozumienia arsenału gadżetów i umiejętności specjalnych, ponieważ zauważenie przez wroga oznacza szybką śmierć, często zaledwie dwoma ciosami. Rozgrywka w Styx: Blades of Greed wprowadza kilka skromnych dodatków do zestawu narzędzi. Eksperymentowałem z nową umiejętnością, która pozwala kontrolować umysły postaci niezależnych z dystansu, co otworzyło nowe możliwości taktyczne. Dodano również hak, który pomaga mi szybko i cicho pokonywać duże szczeliny. Pomimo tych nowych elementów, wrażenia z rozgrywki pozostają w dużej mierze niezmienione.

Klasyczna umiejętność stania się niewidzialnym na krótki czas pozostaje moim najpewniejszym narzędziem, prawdziwym wybawieniem w trudnych sytuacjach. Zdarza mi się jednak wracać do starych nawyków, chować się w szafach i beczkach, czekając na idealny moment, by wyjść i poderżnąć gardło niczego niepodejrzewającemu strażnikowi. Skradanie się jest absolutnie priorytetem. Jakość mechaniki skradania się dorównuje wysokim standardom wyznaczonym przez poprzednie gry. Napięcie związane z poruszaniem się po silnie strzeżonym obszarze, satysfakcja z perfekcyjnie wykonanego obalenia i sprytne wykorzystanie otoczenia to elementy, które sprawiają, że rozgrywka jest wciągająca. To formuła, która działa, a twórcy mądrze postanowili nie ingerować w nią zbytnio.

Zapomniana opowieść

Moja podróż przez cienie Styksu: Ostrza Chciwości 3

Fabuła serii Styx nigdy nie była jej mocną stroną, a Blades of Greed kontynuuje tę tradycję. Fabuła jest całkowicie zapomniana, co jest prawdziwą szkodą, biorąc pod uwagę, że sam bohater jest z natury interesujący i wyjątkowy. Fabuła jest napędzana pragnieniem Styxa, by zdobyć magiczne moce, jakie dają kryształy kwarcu rozsiane po całym świecie. To pragnienie popycha go w powtarzającą się podróż w poszukiwaniu kolejnych świecących kamieni. Większość kampanii, około dziewięćdziesięciu procent, polega na przemieszczaniu się z miejsca na miejsce i kradzieży kryształów, by stać się potężniejszym.

Pomiędzy tymi polowaniami na śmieci fabuła rozwija się bardzo słabo. Po drodze spotkałem kilka postaci, w tym krasnoluda z obsesją na punkcie gadżetów i orka, który służy jako duchowy przewodnik. Tym postaciom brakuje jednak czasu ekranowego potrzebnego, aby zrobić jakiekolwiek wrażenie. Ich dialogi składają się głównie z ekspozycji, mówiąc mi, co muszę zrobić dalej, zamiast rozwijać ich własne osobowości lub wnosić znaczący wkład w historię Styksu. Zacząłem czytać tę serię dla skradania, a nie dla fabuły, ale wciąż liczyłem na miłe zaskoczenie pod względem fabularnym. Nie liczyłbym na to tutaj. Fabuła służy jako marny pretekst do przechodzenia od jednego skradania do kolejnego i nic więcej. Sam świat ma wyjątkowy i dziwny, przesiąknięty magią charakter, ale historia, która się w nim rozgrywa, jest pusta.

Odkrywanie ogromnego świata

Moja podróż przez cienie Styksu: Ostrza Chciwości 4

Jedną z najważniejszych zmian w Blades of Greed jest projekt poziomów. Zamiast pokonywać poziomy przypisane do konkretnych misji, a czasem wielokrotnie przemierzać ten sam teren, gra pozwala graczowi swobodnie poruszać się po trzech ogromnych mapach. Regiony te są pełne zarówno obowiązkowych celów, jak i opcjonalnych obszarów do eksploracji, kradzieży i nieuchronnego upadku. To interesujący pomysł, który daje dużą swobodę. Łatwo się rozproszyć i zacząć zabijać w całym dystrykcie, zanim zorientuję się, że nie mam tam żadnego konkretnego celu. Motywacją do gry było wyłącznie wyzwanie, jakim był widok nieświadomego strażnika i chęć jego pokonania. Te ogromne poziomy wymagają kreatywności w nawigacji i rozwiązywaniu problemów, zwłaszcza gdy każda ścieżka jest patrolowana przez wrogów, którzy mogą zabić gracza niemal natychmiast.

Patrząc na znacznik celu, który znajdował się wysoko nade mną, musiałem eksperymentować, aby znaleźć drogę naprzód. Czasami solucja do gry Styx: Blades of Greed wydawała się niezbędna. Mogłem znaleźć miejsce na zboczu wieży, gdzie mogłem wykonać serię brawurowych skoków, unikając przy tym uwagi strażników. Innym razem mogłem odkryć cichszą ścieżkę przez system kanałów, która prowadziła do tego samego celu, ale roiła się od gigantycznych, rojących się robaków. Ta swoboda wiązała się jednak z pewnymi wadami. Przemierzanie tak ogromnego obszaru, cały czas skradając się, może być męczące. Próba przemknięcia obok wrogów, aby dotrzeć do celu, to pewny sposób na wywołanie długiej serii przeładowań. Czas podróży wydaje się mniej skupiony i zaplanowany niż w bardziej liniowych projektach poziomów.

Często zdarzało mi się przemykać bez przekonania po dachach i ruinach, bez żadnych przeszkód, jedynie z pustą przestrzenią między mną a znacznikiem celu. Doświadczenie wydawało się bardzo nudne, zanim dotarłem do sedna głównych misji. Dużą część z moich ponad dwudziestu godzin spędzonych z grą spędziłem po prostu na zastanawianiu się, dokąd iść i jak się tam dostać, zamiast na samym wykonaniu napadu. Same mapy są imponujące wizualnie. Mur to fajny, pionowy labirynt betonowych zamków i rozklekotanych slumsów. Turquoise Dawn to dżungla potężnych drzew, bagien i śmiercionośnych karaluchów. Ruiny Akenash to unoszące się w powietrzu królestwo, w którym wrogowie sprawiają wrażenie wyjętych z gry pokroju Elden Ring. Każda wizyta odblokowuje nowe obszary, choć wiąże się również z koniecznością cofania się.

Znajomy Jank

Zanim kupisz Styx: Blades of Greed, warto poznać jego wady. Jeśli znasz niedociągnięcia poprzednich gier, nie zdziwi Cię fakt, że ta kontynuacja nie rozwiązuje większości z nich. Walka to ostateczność, ale kiedy jest konieczna, wydaje się niedbała i nadmiernie uproszczona. Poruszanie się, zwłaszcza wskakiwanie na półki skalne, bywa kapryśne. Dziesiątki razy spadłem z wysokości lub zostałem złapany na otwartej przestrzeni z powodu braku reakcji na skok lub nieudanego złapania się półki skalnej.

Jeszcze gorsze są uporczywe problemy techniczne. Napotkałem postacie niezależne (NPC), które stawały się niewidzialne podczas rozmów, a liczba klatek na sekundę spadała do przerażająco niskiego poziomu podczas dłuższych sesji gry. Problemy z liczbą klatek na sekundę są zauważalnie gorsze niż w poprzednich grach, prawdopodobnie ze względu na znacznie większe mapy. Gdy na ekranie dzieje się wiele, gra może przez długi czas przypominać pokaz slajdów. Większość z tych problemów jest już wpisana w tożsamość serii. Są przewidywalne. Warto jednak zaznaczyć, że problemy te pozostały w dużej mierze nierozwiązane. Odciągają uwagę od rozgrywki i dodają warstwę frustracji do tego, co w innym przypadku jest wciągającą grą skradankową. Taka jest cena wstępu do tego konkretnego gatunku skradankowego.

Wniosek

Ostatecznie Styx: Blades of Greed oferuje solidną mechanikę skradania i kilka naprawdę niesamowitych map do eksploracji, ale doświadczenie to okraszone jest typowymi dla serii niedociągnięciami. Kiedy skradałem się przez rozległe regiony, podcinałem gardła i dokonywałem napadów, gra wydawała się równie zajebista jak zawsze. Dodatkowe magiczne sztuczki w arsenale Styxa oferują nowe i sprytne sposoby na przechytrzenie prześladowców. Jednak te dobre chwile są konsekwentnie niwelowane przez szereg wad.

Nie przegap esportowych newsów i aktualizacji! Zarejestruj się i otrzymuj cotygodniowy przegląd artykułów!
Zarejestruj się

Fabuła jest słaba i służy jedynie jako środek transportu między misjami. Duże, otwarte przestrzenie dodają sporo pikanterii, a cele są oddalone od siebie o mile, co prowadzi do długich, pozbawionych przygód odcinków. Problemy z wydajnością potrafią być niezwykle irytujące i wytrącają z immersji. Czy warto więc zagrać w Styx: Blades of Greed? Tak, uważam, że nadal zapewnia dobrą zabawę. Oferuje czyste, skradankowe doświadczenie, które coraz trudniej znaleźć w dzisiejszych czasach. Trzeba się tylko przygotować na skradanie się po licznych, trudnych fragmentach, aby w pełni docenić to, co oferuje.

Zostaw swój komentarz
Podobał Ci się artykuł?
0
0

Komentarze

FREE SUBSCRIPTION ON EXCLUSIVE CONTENT
Receive a selection of the most important and up-to-date news in the industry.
*
*Only important news, no spam.
SUBSCRIBE
LATER
Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.
Spersonalizuj
OK