EGW-NewsWersja demonstracyjna gry „Sword Art Online” przysporzyła firmie Bandai Namco problem wart 70 dolarów
Gorące
Wersja demonstracyjna gry „Sword Art Online” przysporzyła firmie Bandai Namco problem wart 70 dolarów
7
Add as a Preferred Source
0
0

Wersja demonstracyjna gry „Sword Art Online” przysporzyła firmie Bandai Namco problem wart 70 dolarów

Na kilka dni przed premierą gra „Sword Art Online: Echoes of Aincrad” spotyka się z mieszanymi reakcjami społeczności.

Widziałem już na własne oczy, jak wiele fal szumu związanego z premierą opadało w czasie rzeczywistym, więc potrafię odróżnić chwilowe potknięcie od prawdziwego sygnału ostrzegawczego – a wersja demonstracyjna „Echoes of Aincrad” wygląda na ten drugi przypadek. Ta gra RPG akcji z serii Sword Art Online ukaże się 10 lipca w pełnej cenie 70 dolarów, a zamiast nabrać rozpędu, jej wersja demonstracyjna sprawiła, że gracze porównują ją raczej do tańszej gry w stylu Soulslike niż do potentatów tego gatunku, obok których Bandai Namco wyraźnie chce ją ustawić.

Pomysł powinien łatwo się sprzedawać. Unoszący się w powietrzu zamek będący areną śmiertelnej gry, postępy na kolejnych poziomach, pełna lista broni – SAO zawsze było jedną z bardziej oczywistych adaptacji anime na grę, a konkretnie Aincrad stanowi najbardziej naturalną oprawę tej serii. Jednak wersja demo skutecznie zniechęciła graczy, którzy wcześniej byli zainteresowani – ludzie mówią, że poczekają na wyprzedaż, na dostęp w ramach PlayStation Plus lub całkowicie zrezygnują z zakupu w pełnej cenie. W jednym z komentarzy na Reddicie, wyróżnionym w wątku poświęconym zwiastunowi filmowemu, wersja demo została określona jako „Temu Souls” — to chyba najostrzejsze skrócone określenie, jakie można zastosować w tym gatunku. Widziałem już wystarczająco dużo licencjonowanych RPG akcji, którym przypisywano właśnie to porównanie, by wiedzieć, że się ono przykleja, czy to sprawiedliwe, czy nie.

Oto, co naprawdę ma znaczenie: wersja demo daje graczom szansę samodzielnego wypróbowania gry, zamiast odrzucania zwiastuna jako złego marketingu, a jeśli gra nie wydaje się warta 70 dolarów, prawdopodobnie nie zapłacą za nią 70 dolarów. To właśnie ten mechanizm działa obecnie na niekorzyść Bandai Namco. Walka, która w anime-RPG za 40 dolarów wydawałaby się po prostu w porządku, nagle staje się wadą, gdy gra jest wyceniona na równi z największymi premierami roku. Myślę, że to pułapka, w którą wpada każda gra oparta na licencji anime w momencie, gdy próbuje żądać wysokich cen za wykonanie na standardowym dla gatunku poziomie – sama marka już nie wystarcza, by uzyskać wybaczenie.

Trzeba jednak przyznać, że wersja demo nie jest skromnym fragmentem – zawiera pięć pełnych misji, wszystkie rodzaje broni oraz dane zapisu, które można przenieść do pełnej wersji, co jest bardziej hojną ofertą niż to, na co decyduje się większość wydawców przed premierą. To również ryzyko: skromną wersję demonstracyjną można zbyć jako niereprezentatywną, ale obszerna wersja naraża się właśnie na taką krytykę, z jaką obecnie spotyka się „Echoes of Aincrad ”.

Nie oznacza to jednak, że gra jest skazana na porażkę już w momencie premiery. Wiele tytułów przetrwało surowe pierwsze wrażenia, a ograniczona próbka nie zawsze odzwierciedla to, czym gra staje się po dziesiątkach godzin rozgrywki. Jednak ciężar dowodu się przesunął. Recenzje muszą teraz aktywnie podważać narrację stworzoną przez wersję demonstracyjną, a nie tylko opisywać grę – a to znacznie trudniejsza pozycja wyjściowa niż ta, na którą liczyło Bandai Namco, gdy projekt ten został po raz pierwszy ogłoszony.

Nie przegap esportowych newsów i aktualizacji! Zarejestruj się i otrzymuj cotygodniowy przegląd artykułów!
Zarejestruj się

Gra „Echoes of Aincrad” ukaże się 10 lipca na PS5, Xbox Series X|S i PC.

Zostaw swój komentarz
Podobał Ci się artykuł?
0
0

Komentarze

FREE SUBSCRIPTION ON EXCLUSIVE CONTENT
Receive a selection of the most important and up-to-date news in the industry.
*
*Only important news, no spam.
SUBSCRIBE
LATER