Nadchodzący film Resident Evil podobno nie ma wiele wspólnego z grami
Pomimo ogromnego sukcesu serii gier Resident Evil, a w szczególności tegorocznego Resident Evil Requiem, nie doczekaliśmy się jeszcze świetnej adaptacji serii Capcomu. W tym roku zobaczymy kolejną próbę, wyreżyserowaną przez Zacha Creggera, a według wczesnych screenów testowych możemy spodziewać się w pewnym sensie zaskakującego, ale solidnego tytułu.
Jak ujawniono za pośrednictwem World of Reel, nadchodzący reboot Resident Evil jest opisywany jako "horrorowa wersja Fury Road" i ma niewielki związek z grami, z wyjątkiem kilku pisanek i "niektórych rozpoznawalnych potworów". W przeciwieństwie do poprzedniej adaptacji, Resident Evil: Welcome to Raccoon City z 2021 roku, w tym filmie nie pojawią się znane postacie, takie jak Claire Redfield, Jill Valentine, Chris Redfield, Albert Wesker, Leon S. Kennedy i inni. Więcej informacji na temat nadchodzącego rebootu Zacha Creggera można znaleźć poniżej:
"Niedawno odbył się pokaz testowy "Resident Evil" i wypadł on bardzo dobrze, a reakcje były zdecydowanie pozytywne. Wczesne doniesienia mówią, że Cregger nie stworzył po prostu kolejnej adaptacji gry wideo - dostarczył coś szczupłego, wrednego i bardzo pewnego siebie. Czas trwania wynosi 90 minut i najwyraźniej jest to cały gaz, bez hamulców. Mówi się, że film jest prawie całkowicie zbudowany wokół napięcia.
Historia podąża za Bryanem, granym przez Austina Abramsa, kierowcą dostarczającym paczki, którego zadaniem jest przetransportowanie tajemniczej walizki do szpitala Raccoon City podczas epidemii śmiertelnego wirusa. Abrams gra w zasadzie tę samą postać, którą zagrał w "Weapons" - nieco odbiegającego od normy narkomana, który zostaje wrzucony w chaos. Nie ma to być głęboki występ i o to chodzi. Postać działa bardziej jak awatar gracza, po prostu przechodząc od jednego koszmarnego scenariusza do następnego.
Film przedkłada rozmach nad ekspozycję, z minimalnym rozwojem postaci i dużym naciskiem na ruch do przodu. Potwory pojawiają się często, dominują efekty praktyczne, a scenografia jest na pierwszym planie. Środowiska są bardzo podobne do tych z wczesnych gier.
Zakres jest również niewielki i ograniczony. Zamiast rozległej mitologii, Cregger utrzymuje wąską obsadę i koncentruje się na wąskiej tematyce. Budowanie świata jest prawie zerowe. Wczesne reakcje mówią, że jest o wiele bardziej kinowy niż poprzednie filmy "Resident Evil", z mocną oprawą wizualną i praktycznymi efektami wykonującymi większość pracy.
W skrócie, jeden z uczestników opisał film jako o "masywnym narkomanie w świecie zombie". Żeby było jasne, film nie ma praktycznie nic wspólnego z grami. Jest też bardzo krwawy i z pewnością otrzyma ocenę "R".
Co ciekawe, Cregger niedawno przyznał, że nigdy nie oglądał wcześniejszych filmów "Resident Evil" z 2000 roku, co już wywołało pewne reakcje ze strony hardkorowych fanów. Wyjaśnił również, że jego wersja nie będzie ściśle zgodna z ustaloną historią. Zamiast tego powołał się na "Evil Dead II" jako wpływ tonalny, co ma sens, biorąc pod uwagę mieszankę horroru, prędkości i chaosu.
Jeśli szum się utrzyma, Cregger może dostarczyć coś rzadkiego, adaptację gry wideo, która obejmuje prostotę, utrzymuje wszystko w napięciu i po prostu idzie na całość ".
W tym samym czasie, znany w branży Daniel Richtman ujawnił również, że nowy film Resident Evil jest świetny, o czym poinformował na swoim koncie X. Zach Cregger zdążył już zarekomendować siebie jako świetnego reżysera, zwłaszcza dzięki zeszłorocznemu horrorowi Weapons, który otrzymał Oscara dla najlepszej aktorki drugoplanowej (Amy Madigan).
Premiera rebootu Resident Evil zaplanowana jest na 18 września. W obsadzie filmu znaleźli się Paul Walter Hauser, Kali Reis, Austin Abrams, Zach Cherry i Johnno Wilson.
Czy jesteś podekscytowany filmem Resident Evil w reżyserii Zacha Creggera? Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzach poniżej!

Komentarze